Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 19 września 2019

Szanowny Kandydacie zapoznaj się z cennikiem ogłoszeń wyborczych w ,,TC" i zaprezentuj swój program. Zapraszamy Państwa do biura ogłoszeń ,,TC", Ciechanów, ul. Ściegiennego 2, tel. 23 672 44 96, e-mail: ogloszenia@tc.ciechanow.com

Duma i skromność

22.03.2002 22:59:00

Profesor Tadeusz Korzybski należał do tego pokolenia uczonych, dla których to, co nazywamy gotowością narodową i obywatelską, a więc służbą człowiekowi - stanowiło etyczny drogowskaz. Większość swego długiego, 96-letniego życia spędził w laboratoriach.
I nie ma przesady w stwierdzeniu, iż efekty jego badań, a szczególnie nad opracowaniem i wdrożeniem do produkcji polskiej penicyliny, przyczyniły się do uratowania zdrowia lub życia tysięcy ludzi.
Kiedy odwiedził rodzinną Mławę, wygłosił odczyt w tutejszej Stacji Naukowej. Zauważył wówczas:
"Nasza ludzka duma powinna być ściśle związana z głęboką skromnością. Ponadto dla nas, których wysiłki badawcze opierały się i nadal opierają się na podstawowych jednostkach - metrze, kilogramie i sekundzie, z których wynikają wszystkie inne, jest rzeczą konieczną zdawanie sobie sprawy, że poza światem naszych zainteresowań jest kilka wielkich i bardzo ważnych światów pozaprzyrodniczych, światy różnych rodzajów sztuki z niesemantyczną muzyką na czele i wielkie światy ludzkiej wiedzy humanistycznej".
Ale:
"Wszystko jednak może zostać zgrane ze sobą tylko wtedy, gdy zrozumiemy, że my ludzie jesteśmy na kuli ziemskiej jedyni, że w naszej dążności do tego co Jan Paweł II, cytując Biblię w swej ostatniej encyklice wyraził słowami , abyśmy ziemię czyniąc sobie poddaną, nie zaniedbali wszystkich innych, największych tego rodzaju wartości, jak dobroć, miłosierdzie, życzliwość i poczucie wspólnoty".
Te słowa brzmią wręcz jak testament ideowo-moralny sędziwego uczonego.

Ojciec dał przykład
Niewątpliwie w wartości, o których mówił w Stacji Naukowej, został wyposażony w środowisku rodzinnym i harcerstwie. Przyszedł na świat w Mławie w 1906 roku. Jego ojcem był lekarz Alojzy Korzybski, syn właściciela majątku ziemskiego w Korzybiu Małym (powiat płoński), matką zaś -- Zofia z Radzymińskich, córka ziemianina z Kulan (gm. Wieczfnia).
Rodzice przeszli ewolucję charakterystyczną dla znacznej części szlachty dziewiętnastowiecznej: formalnie opuścili tę klasę społeczną, aby zasilić coraz bardziej zyskującą na znaczeniu warstwę inteligencji.
Alojzy Korzybski rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego, a gdy został wydalony z tej uczelni pod zarzutem "działalności politycznej" - kontynuował naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tu w 1896 r. uzyskał dyplom lekarza. W 3 lata później złożył egzamin państwowy w Kazaniu, dzięki czemu mógł prowadzić praktykę w zaborze rosyjskim.
Trafił do Mławy. Podjął pracę w Szpitalu św. Wojciecha, jakiś czas potem został dyrektorem tej lecznicy i - dodatkowo - lekarzem Gimnazjum Handlowego. Przed wybuchem I wojny światowej zdążył jeszcze zaliczyć krótki staż w Szpitalu Przemienienia Pańskiego w Warszawie. Później był kolejno: lekarzem kolejowym na odcinku Mława - Warszawa, lekarzem powiatowym w Ciechanowie, kierownikiem Lotnego Oddziału Sanitarnego. W 1915 roku władze niemieckie powierzyły mu kierownictwo szpitala w Mławie. W tym mieście będzie pracował aż do swej śmierci w 1930 roku. Okres wojny i pierwsze lata niepodległości - to były czasy przemarszu wielkiej ilości wojsk, które roznosiły cholerę i tyfus. Choroby dziesiątkowały ludzi, doktor Korzybski pracował bez ustanku. Nie opuścił swych chorych nawet w dniach najazdu bolszewickiego. Jako członek Powiatowego Komitetu Obrony Państwa został aresztowany przez władze sowieckie. Nie odżegnywał się również od udziału w akcjach społeczno-politycznych. Był zwolennikiem Romana Dmowskiego i endecji.
Profesor Tadeusz Korzybski wspominał:
"Ojciec odznaczał się dużym stopniem pracowitości i obowiązkowości. Praca zawodowa (wymagająca częstych wyjazdów do chorych) absorbowała Ojca całkowicie. W ciągu całego życia nie miał urlopu, z wyjątkiem, gdy przebył żółtaczkę, co stale w rodzinie powtarzano. Różnorodność zajęć... sprawiała, że Ojciec najczęściej przebywał poza domem, w domu też był zajęty chorymi. Odpoczynkiem bywały pobyty w mławskim Klubie Towarzystwa Śpiewaczego "Lutnia". Do rzadkości należały wspólne z Ojcem codzienne posiłki, nawet uroczyste w święta Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy. Pomimo zmęczenia Ojciec nigdy nie odmawiał nocnych wizyt u chorych".

"Miałem szczęście..."
Alojzy i Zofia Korzybscy mieli - oprócz Tadeusza - jeszcze dwoje dzieci: pierworodnego Stanisława i Jadwigę, zmarłą tuż po urodzeniu (1910 r.).
Nie od rzeczy będzie dodać, że w historii nauki zapisał się również Stanisław. Ukończył studia prawno-ekonomiczne. W 1926 roku wyjechał do Francji. Na Sorbonie uzyskał stopień doktora. W czasie okupacji (II wojna światowa) działał w tamtejszym ruchu oporu.
Po zakończeniu wojny pozostał we Francji. Kontynuował, rozpoczęte jeszcze w latach dwudziestych, rozległe studia w zakresie demografii, socjologii, urbanistyki, filozofii. Najpoważniejsze i najbardziej znane jego prace, odznaczające się nowatorstwem metodologicznym, dotyczą geografii społecznej Paryża i Londynu w XIX i XX w.
Żyjąc na obczyźnie, wielokrotne odwiedzał Polskę. Zmarł w 1984 roku. Prof. Tadeusz Korzybski wspominał:
"Brat mój czuł się Polakiem, do końca życia mówił polskim językiem bez obcego akcentu. Wobec Francuzów zawsze przedstawiał się jako Polak, obywatel francuski".
Młody Tadeusz postanowił pójść w ślady swego ojca. Ukończywszy Gimnazjum im. Wyspiańskiego w Mławie, zapisał się na Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak się okaże, jego przeznaczeniem była nie tyle praktyka lekarska, ile nauka. Po studiach otrzymał asystenturę zrazu w Katedrze Fizjologii, a potem w Katedrze Histologii UJ.
W 1937 roku przeniósł się do, kierowanej przez prof. Jakuba Parnasa, Katedry Chemii Lekarskiej Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Był to przełomowy moment w jego karierze. Tak o tym mówił w Stacji Naukowej w Mławie:
"Miałem to szczęście, że mogłem brać udział w początkach burzliwego i wspaniałego rozwoju biologii chemicznej. Bowiem już w roku 1937/38 we współpracy z wielkim duńskim atomistą Nielsenem Bohrem mogliśmy użyć radioaktywny izotop fosforu 32/P do badań nad właściwościami głównego energetycznego związku chemicznego wszystkich żywych komórek, zwanego w skrócie ATP (kwas adenozynotrójfosforowy)".
Lata II wojny światowej spędził we Lwowie, na szczęście okupanci nie zakazali mu prowadzenia badań. . Pracował w Instytucie Zwalczania Duru Brzusznego, kierował pracownią biochemii w Klinice Gruźlicy i Katedrą Chemii Organicznej Instytutu Medycyny.
Gdy Lwów znalazł się w Związku Sowieckim, wrócił do Krakowa, już jako naukowiec o znaczącym dorobku. Wraz z kilkoma kolegami podjął jedno z największych ówczesnych wyzwań biochemii medycyny, jakim była potrzeba wyodrębnienie rodzimej penicyliny. Pisał w swoim curriculum vitae:
"Po kilku miesiącach wytężonej pracy otrzymaliśmy w maju 1946 roku, w naszych laboratoriach w Państwowym Zakładzie Higieny w Krakowie pierwszy polski preparat penicyliny. Był to żółty preparat, którego niezwykle drobna ilość, bo mniej niż jedna milionowa grama zabijała chorobotwórcze bakterie".
Dalsze doświadczenia umożliwiła polskim naukowcom amerykańska organizacja pomocy krajom Europy, popularna UNRRA. Dzięki niej profesorowie Tadeusz Korzybski, Włodzimierz Kuryłowicz i Kazimierz Bahatyrewicz wyjechali na staż do Stanów Zjednoczonych i do Kanady. Wreszcie w 1953 r. wieloletnie wysiłki badaczy doprowadziły do uruchomienia seryjnej produkcji penicyliny krystalicznej w Tarchomińskich Zakładach
Farmaceutycznych "Polfa". Jeszcze w 1950 roku profesorowie Korzybski i Kuryłowicz otrzymali za prace nad tym specyfikiem Nagrodę Państwową II stopnia. Bibliografia publikacji prof. Korzybskiego liczy ok. 130 pozycji (wiele zostało przetłumaczonych na języki obce).
Obejmuje zarówno rezultaty badań nad penicyliną, jak też streptomycyną, prątkiem gruźlicy, metabolizmem owadów czy polską terminologią biochemiczną.
Niejako ukoronowaniem pracy współtwórcy polskiej penicyliny jest dwutomowa monografia "Antybiotyki", napisana wspólnie ze wspomnianym W. Koryłowiczem i Zuzanną Kowszyk - Gindifer (Nagroda Państwowa I st. w 1968 r.).
Miejscem ostatniego etapu działalności naukowej Tadeusza Korzybskiego była Warszawa. Od 1954 roku był profesorem Państwowego Zakładu Higieny, od 1956 roku - profesorem Instytutu Biochemii Polskiej Akademii Nauk, w 1973 roku - został członkiem PAN.

Pamiętał o Mławie
Wybitny uczony nie zapominał o rodzinnym mieście.
Prof. Ryszard Juszkiewicz:
"Prof. Tadeusza Korzybskiego poznałem w latach 60-tych , chyba w Sądzie (w Mławie - red.), kiedy przyszedł po informację do Wydziału Ksiąg Wieczystych. Podczas tej rozmowy podał kilka danych o sobie i rodzinie, które ogromnie mnie zainteresowały, jako historyka i prezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej. (...) Później gościłem Profesora w swoim domu chyba dwukrotnie, jako turystę, który zbierał informacje o swoich bliskich. Od tego czasu zaczęliśmy wymieniać korespondencję z okazji dorocznych świąt. Z biegiem czasu zaproponowałem Profesorowi wstąpienie do Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Mławskiej. Propozycję tę przyjął z radością...".
Na kilka lat przed swoją śmiercią Tadeusz Korzybski podarował Muzeum Ziemi Zawkrzeńskiej zestaw pamiątek z rodzinnego archiwum. Są to m. in. jego fotografie i kopia dyplomu doktorskiego, zdjęcie Hallerczyków na Starym Rynku w Mławie, fotografie i dowód osobisty jego ojca Alojzego, a także album (66 pozycji) i dokumenty osobiste pisarki Zuzanny Morawskiej. Stacji Naukowej im. S. Herbsta przekazał zaś zbiory własnych pism.
Bez wątpienia pragnął odwdzięczyć się Mławie także w bardziej materialny sposób i zarazem utrwalić obecność swego rodu w dziejach miasta. Okazja nadarzyła się w 1997 roku. Wówczas w imieniu własnym - i za zgodą żony brata Stanisława, zamieszkałej w Paryżu Teresy Korzybskiej Baudry - sprzedał rodzinny grunt położony w Mławie. Nieruchomość kupiło miasto.
Pieniądze - 81 949 zł - stały się kapitałem założycielskim Fundacji Oświatowej im. Korzybskich. Cała kwota została ulokowana w banku i podzielona na dwie równe części. Procenty od jednej z nich przeznaczone są na dofinansowywanie publikacji Stacji Naukowej im. Herbsta. Z odsetek od drugiej części fundowane są - jak mówi statut -- stypendia niezamożnym i zdolnym uczniom mławskiego I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Wyspiańskiego. Leszek Ośliźlok, prezes zarządu fundacji: -- Co roku przyznajemy 5-6 stypendiów. Nie są to duże pieniądze, ale umożliwiają uczniom dojazdy do szkół, obiady i ewentualnie zakup książek. To wielka rzecz dla naszego środowiska, chociaż czasem zarzuca się nam, że stypendiów jest za mało. Gdyby inni poszli w ślady prof. Korzybskiego, szansa kształcenia otworzyłaby się przed większą liczbą młodzieży.
Nie ma wątpliwości, iż władze miejskie i stowarzyszenia społeczne pomyślą o upamiętnieniu zasług Korzybskich dla nauki i Mławy.
Krzysztof Jakubowski

na zdjęciach:
Prof. T. Korzybski we własnym mieszkaniu w Warszawie podpisuje protokół z rozmów w sprawie utworzenia fundacji (8 sierpnia 1997 r.) Fot. Ryszard Bastkowski

Alojzy Korzybski, ojciec Tadeusza

Prof. T. Korzybski w pracowni naukowej w Warszawie, lipiec 1968 r.

autor: K.Jakubowski

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz