Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 09 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Kontekst. Szczyt w Katowicach, szczyt wstydu

04.12.2018 10:00:00

My tu gadu, gadu o naszych lokalnych sprawkach, a w Katowicach rozpoczął się światowy szczyt klimatyczny, na którym mają zapaść decyzje, jak ocalić naszą planetę.

W jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast Polski (a może i Europy) ma być przyjęty pakiet wdrażający w życie „paryskie porozumienie klimatyczne”, czyli ograniczenie emisji CO2 (dwutlenku węgla), który jest sprawcą tzw. efektu cieplarnianego. Naukowcy klimatolodzy uważają, że średnia roczna temperatura na kuli ziemskiej nie może wzrosnąć do końca naszego stulecia o więcej niż 1,5 st. C, bo inaczej czeka nas katastrofa. M.in. topnienie lodowców, podwyższenie poziomu wód w oceanach, pustynnienie lądów itd., itp.
Do końca naszego stulecia… Niewczuwającemu się specjalnie w globalne problemy świata mieszkańcowi kraju nad Wisłą może się to wydawać odległe i mało ważne. Takie trochę strachy na Lachy... 

Ale najwyższa pora, żeby Lach też uwierzył, zaczął się przejmować i działać. Tak jak chce zrobić to Europa. Unia Europejska już przygotowała strategię, w myśl której do 2050 roku nasz kontynent stanie się neutralny dla klimatu. Tzn. emisja CO2 będzie wynosiła zero.


Większość państw europejskich poradzi sobie zapewne z dyrektywą Komisji Europejskiej, bo OZE (odnawialne źródła energii) w wielu krajach Starego Kontynentu wynoszą już od 65 do 93 proc. Ale nie Polska. Jesteśmy jednym z najbardziej zacofanych energetycznie krajów, opartym głównie na węglu. OZE stanowią u nas zaledwie 20 proc. Tylko jedna elektrownia w Bełchatowie wypuszcza 37 mln ton CO2, co stanowi jedną dziesiątą wszystkich polskich emisji i jest smutnym rekordem na skalę europejską.

A tu nasz minister energetyki Krzysztof Tchórzewski już odgraża się KE, że do 2050 r. nie oddamy żadnej elektrowni węglowej. Mało tego – wybudujemy nowy blok energetyczny o mocy 1000 MW w Ostrołęce. (A na dodatek zdemontujemy powstałe  już wiatrowe elektrownie na lądzie).
To co najmniej „dziwna” decyzja obecnych władz by w istniejącej sytuacji klimatycznej realizować taką inwestycję. Od kilku dziesięcioleci bowiem nikt w Europie nie wybudował elektrowni węglowej.
Przyjrzyjmy się trochę bliżej Ostrołęce C, która zdaniem wielu ekspertów jest naszą porażką nie tylko klimatyczną, ale i ekonomiczną. Dla nas, mieszkańców płn. Mazowsza, również lokalizacyjną.
Większość polskich elektrowni węglowych znajduje się w pobliżu kopalń na Śląsku, dzięki czemu transport surowca jest szybki i tani. Ostrołęka, jak wiadomo, leży ok. 400 km od Śląska i 250 km od Bogdanki, co sprawi, że koszt transportowanego koleją węgla wzrośnie o kilkadziesiąt procent.
Elektrownia ma spalać na dobę 9-11 tys. ton węgla (ok. 2 mln t rocznie!). Do transportu takiej ilości paliwa potrzeba będzie codziennie ok. 280 wagonów kolejowych. Można sobie wyobrazić ruch kolejowy na tej trasie, koszmar mieszkańców miasta nad Narwią i okolic.
Ponadto do energii z węgla trzeba będzie doliczyć koszty zakupu emisji CO2, które niedawno wzrosły do 25 euro za tonę, a mają jeszcze pójść w górę. Ile zatem będzie kosztował prąd z Ostrołęki? Krocie.
Tegoroczne wyższe ceny węgla, a także wzrost kosztów uprawnień do emisji CO2 spowodowały podwyżkę cen energii elektrycznej. Od stycznia firmy będą za nią płaciły o ok. 50 proc. więcej. Na razie rząd zapowiada, że będzie rekompensował tę podwyżkę odbiorcom indywidualnym. Ale jak długo?
Zostawmy na razie Śląsk, Ostrołękę i polskie „czarne złoto” .Problemy, które nie da się pewnie jeszcze długo rozwiązać.

Wróćmy do naszych szaro-burej miejskiej rzeczywistości i... zaciągnijmy się pełną piersią porannym i wieczornym smogiem, który towarzyszy nam już od kilku lat. Ta niebezpieczna mieszanka pyłów PM10 i PM2,5 z naszych pieców, kominków, rur wydechowych jest zabójcza dla naszego zdrowia. W ub. roku notowaliśmy rekordy jeśli chodzi o przekroczenie norm pyłów w atmosferze. Ten rok też nie zapowiada się lepiej. Najgorsze ze względu na warunki atmosferyczne są listopad, grudzień i styczeń. Co nam pozostaje?

Może pójść w ślady znanej polskiej aktorki Grażyny Wolszczak, która wytoczyła proces państwu polskiemu oraz władzom samorządowym Warszawy za to, że nie walczą ze smogiem i pozwalają niszczyć jej zdrowie. Aktorka domaga się zadośćuczynienia w wysokości 5 tys. złotych. Bardzo jestem ciekaw finału tej sprawy, wyznaczonego przez sąd na 10 stycznia. To może być prawdziwy szczyt... wstydu dla naszego państwa.
Ryszard Marut

RM

 Czytaj w najbliższym numerze TC

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz