Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 22 września 2019

Szanowny Kandydacie zapoznaj się z cennikiem ogłoszeń wyborczych w ,,TC" i zaprezentuj swój program. Zapraszamy Państwa do biura ogłoszeń ,,TC", Ciechanów, ul. Ściegiennego 2, tel. 23 672 44 96, e-mail: ogloszenia@tc.ciechanow.com

Kontekst. Jak Czarniecki do Tykocina…

04.08.2019 09:00:00

Chyba każdy Polak potrafi zaśpiewać o tym, jak to „Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze [...] wrócim się przez morze”. Ale jakby już go zapytać „ale o co chodzi” - miałby problemy. Jaki Czarniecki? Gdzie Poznań, a gdzie morze?


Jak chcemy się spotkać z Czarnieckim bliżej niż w Poznaniu lub nad morzem, pojedźmy do Tykocina, miasteczka na Podlasiu usadowionego pięknie nad Narwią. Od granic Mazowsza będzie to zaledwie sto kilkadziesiąt kilometrów. Mamy tam prawo czuć się jak u siebie, bo w historii Tykocina zasłużyli się „nasi ludzie”: prawa miejskie nadał mu w 1425 r. Janusz I Starszy, książę mazowiecki (ten sam, który zbudował zamek nad Łydynią w Ciechanowie), a pierwszym wójtem został Piotr z Gumowa (z tego Gumowa?). Wprawdzie jeszcze tego samego roku Tykocin został oderwany od Księstwa Mazowieckiego i wszedł w skład Księstwa Litewskiego, ale nie bądźmy drobiazgowi. Potem jego losy były różne, jak całej Rzeczypospolitej. Ale jakże ciekawe. Nadal też Mazowszanie (Mazurzy) tam wędrowali, często zostawali. Kierunek osiedleńczy wiódł bowiem najczęściej z Mazowsza na północ.

Hetman Stefan Czarniecki pojawił się w Tykocinie w 1661 r., kiedy za zasługi dla Rzeczypospolitej otrzymał to miasto od króla Jana Kazimierza na własność (wraz ze starostwem i leśnictwem). Nadanie to, z prawem dziedziczenia, potwierdzone zostało uchwałą ówczesnego sejmu.
Drugi raz „przybył” do miasta w 100 lat później, w 1763 r. Za sprawą prawnuka Czarnieckiego, hrabiego Jana Klemensa Branickiego, na rynku tykocińskim stanął jak żywy hetman wielki polny. Z buławą, a jakże, w ręku. Jeśli dodać, że był (jest) to drugi świecki pomnik w Polsce (pierwszym była kolumna Zygmunta w Warszawie), to na pewno chęć stanięcia twarzą w twarz z hetmanem powinna  u czytelników „TC” wzrosnąć niepomiernie.

Stefan Czarniecki należał niewątpliwie do najbardziej barwnych postaci żołnierskich XVII w. Ubogi z urodzenia szlachcic dał się poznać jako niekonwencjonalny, odważny (czasami okrutny) dowódca różnych formacji wojskowych w kampaniach wojennych, jakie prowadziła ówczesna Polska, głównie na wschodzie.
Wspomnijmy tylko, że to właśnie jemu przypisuje się zastosowanie po raz pierwszy tzw. wojny szarpanej, czyli partyzanckiej. Użył jej przeciw Szwedom, czym walnie przyczynił się do obrony kraju przed potopem.
Za obronę Rzeczypospolitej przed Szwedami, i nie tylko, otrzymał w nagrodę dobra tykocińskie, a pod koniec życia upragnioną buławę hetmańską.
W zniszczone podczas wojny ze Szwedami miasto Czarniecki włożył sporo talarów, odbudował zamek, przeniósł tu też swój skarbiec. Słowem - tchnął w nie nowe życie. Zawzięci przybysze z tamtej strony Bałtyku pojawili się tu jeszcze raz, w 1703 r., zniszczyli okolicę i zdobyli twierdzę Tykocin. Dwa lata później przemaszerował tu jeszcze ze swoimi wojskami car Piotr Wielki. Mieli szczęście, że hetman już nie walczył ani tego nie oglądał (zmarł w 1665 r.).

Ale w 1705 r. w Tykocinie król polski August II ustanowił Order Orła Białego.
I to raczej trzeba pamiętać. Jest to bowiem najstarsze i najwyższe odznaczenie w Rzeczypospolitej.

Miasto w rękach potomków Czarnieckiego było ok. 150 lat i stało się tym, czym jest... To miasteczko-bajeczka, jak nazwała Tykocin zachwycona jego urodą poetka Agnieszka Osiecka. Każdy budynek i zaułek ma swoją historię, ale trudno opisać kilkaset lat dziejów miasta w jednym krótkim tekście. Tu trzeba po prostu przyjechać: zobaczyć, usłyszeć, poczuć… Jak Czarniecki do Tykocina.

Ja (przy)byłem w ub. sobotę. Akurat w Tykocinie odbywał się IV Bieg Stefana Czarnieckiego. Jak tu się nie przyłączyć? Hetman by mi nie darował. Zaliczyłem więc malowniczą trasę wokół miasteczka z buta, w stylu wymyślonym przez hetmana polnego – szarpanym. A com widział i przeżył (a także doczytał) – opisałem.

Ryszard Marut

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz