Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Szanowny Kandydacie zapoznaj się z cennikiem ogłoszeń wyborczych w ,,TC" i zaprezentuj swój program. Zapraszamy Państwa do biura ogłoszeń ,,TC", Ciechanów, ul. Ściegiennego 2, tel. 23 672 44 96, e-mail: ogloszenia@tc.ciechanow.com

Poezja pośród bibliotecznych półek

08.02.2007 08:00:00

Anna Czachorowska od półtora roku pełni funkcję kierownika Gminnej Biblioteki w Jabłonnie. W tym czasie biblioteka „przeniosła” się do nowego i większego pomieszczenia, poszerzyła swoją działalność o dostęp do komputerów i internetu i, co najistotniejsze - przyjęła imię poety ks. Jana Twardowskiego, tworząc jednocześnie zbiór jego twórczości. Obok swojej zawodowej działalności pani Anna jest poetką, o której coraz częściej słychać... Rozmowa z nią, choć miała trwać krótko przeciągnęła się do kilku godzin... Jej fragmentami chciałabym się podzielić...
* W jabłonowskiej bibliotece pracuje pani od blisko dwóch lat. Wcześniej pracowała pani w różnych firmach i dziedzinach. Czy biblioteka jest takim miejscem, gdzie pani się zawodowo spełnia?
- Jestem ekonomistką, natomiast wykształcenie bibliotekarskie zdobyłam studiując na Uniwersytecie Warszawskim stosunkowo niedawno, bo w 2002 roku. Pierwotne wykształcenie wymusiło życie, studium ekonomiczne zrobiłam zaraz po maturze. Potem wyszłam za mąż, zostałam matką czworga dzieci, sprawy zawodowe i marzenia poszły gdzieś do szufladki. W Legionowie zamieszkałam w 1974 roku. Pracowałam właściwie przez cały czas, już jednak nie spełniałam swoich ambicji zawodowych. Bardziej poświęciłam się wychowaniu dzieci. Natomiast w tej chwili czuję się spełniona zawodowo... zawsze chciałam pracować w bibliotece. Byłabym zapewne nieszczęśliwa pracując jako ekonomistka. W tej chwili we wszystko robię wkładam serce i duszę, a ta biblioteka jest jakby moim kolejnym dzieckiem. 

* Warto wspomnieć, co robią dorośli dziś synowie...
- Najstarszy, wraz z rodziną mieszka od sześciu lat i pracuje w Rejkjawiku. Drugi kończy trudną dziedzinę: pedagogikę resocjalizacyjną, trzeci skończył szkołę baletową i tańczy w Zespole Pieśni i Tańca „Śląsk”. Pozostał jeszcze najmłodszy, siedemnastolatek, który uczy się w szkole średniej w Legionowie.

* Pochodzi pani z Nasielska, jak pani wspomina tamten czas, czy utrzymuje pani kontakt z tym miasteczkiem?
- W Nasielsku mieszkałam do matury. Skończyłam tam szkołę podstawową, potem liceum ogólnokształcące. Pociągała mnie wówczas droga artystyczna, planowałam nawet iść na studia aktorskie. W nasielskim liceum udzielałam się pracując w kółku teatralnym, w harcerstwie, wiele pracowałam z dziećmi. Do dziś utrzymuję dawne przyjaźnie i jeśli tylko jestem w Nasielsku  znajduję czas na spotkania. Koleżanki odwiedzają mnie również, uczestniczą w moich spotkaniach autorskich i zawsze wspierają... 

* Kiedy powstały pani pierwsze wiersze?
- Poezja tkwiła we mnie odkąd pamiętam. Już jako kilkuletni brzdąc układałam jakieś strofy na różnych rodzinnych spotkaniach. Pierwszy wiersz, którym się zainteresowała się moja nauczycielka napisałam w wieku 9 lat. Od tamtej pory zawsze koledzy i koleżanki prosili mnie o jakieś wierszyki. Tego pierwszego niestety nie pamiętam, z późniejszych zachowały się jedynie jakieś fragmenty. Pisałam później na różne okazje, układałam też teksty do znanych melodii.

* Czyli takiego etapu, kiedy pisze się do szuflady w pani życiu nie było?
- Wtedy rzeczywiście swoją twórczość w jakiś sposób demonstrowałam. Później jednak, kiedy wychowywałam synów, pisałam przede wszystkim do szuflady. Otworzyłam się dopiero po narodzinach czwartego dziecka. Pozostawałam wtedy w domu opiekując się nim przez dłuższy czas. Był to najbardziej płodny poetycko okres czasu.

* Wygrała wtedy pani konkurs w programie „Lato z radiem” pisząc słowa do muzyki Jacka Skubikowskiego... Dzięki temu poznała pani Marylę Rodowicz...Potem przyszły poetyckie sukcesy...
- Istotnie wysłałam wówczas na ten konkurs aż trzy teksty. Okazało się, że wygrałam go. Nie bardzo mogłam w to uwierzyć. Niedługo po tym wysłałam wiersze na konkurs ogłoszony przez wydawnictwo Anagram. Podobały się, zamieszczono je w poczcie literackiej, a prezes wydawnictwa napisał do mnie i zasugerował, że można było te wiersze wydać. I wtedy powstał pomysł wydania pierwszego zbioru mojej poezji. Inaczej pewnie nie przyszłoby mi to głowy...

* Te wydarzenia spowodowały, że pani poezja zaczęła żyć....
- Dowiedział się o tych wydarzeniach Miejski Ośrodek Kultury w Legionowie i zorganizował  mi pierwszy wieczór autorski. Ponieważ napisałam wiersz dla Marka Kotańskiego zaproponowano mi udział w programie poświęconym walce z AIDS, zaproszona zostałam na spotkanie wśród bezdomnych. Nasz MOK był wtedy zaangażowany w tą działalność i ówczesny wiceminister zdrowia zaprosił nas na śniadanie .... Zaproponowano mi udział w niedzielnej audycji „Radia dla ciebie” ....To wszystko co się wtedy działo, było dla mnie takim wyjściem z domu, od dzieci, w świat taki, który zawsze mnie pociągał i... uwierzyłam w siebie.

* Poznała pani wtedy wielu znakomitych ludzi, których ślad pozostawał w formie recenzji do kolejnych tomików pani wierszy ....
- Pierwszy tomik „Byłam różą twojej zimy” wydany został przez wydawnictwo Anagram w 1992 roku. Słowo na okładkę do tego tomiku napisała mi Maryla Rodowicz. Możliwość poznawania wielu znanych osób z kręgów artystycznych miałam podczas mojej pracy w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie. Obywały się tam bowiem liczne spotkania i koncerty. Drugi tomik „Dotykanie szczęścia” wydałam w 1995 roku, znajduje się w nim recenzja Agnieszki Osieckiej. Trzeci tomik „To miłość do drzwi zapukała” wydany został w 2002 roku i wtedy zostałam przyjęta do  Związku Literatów Polskich. Do ostatniego tomiku „Zanim słońce zejdzie zboczem” krótką recenzję napisała Maria Szyszkowska.

* Jest pani inspiratorką wydania przez jabłonowską bibliotekę zbioru wierszy ks. Jana Twardowskiego. Skąd się narodził pomysł wydania tego tomiku...
- Księdza poznałam na początku lat 90 - tych. Moje wiersze dotarły do niego poprzez moją koleżankę. Po wydaniu tomiku „Dotykanie szczęścia” napisał mi recenzję, potem drugą do tomiku „Miłość do drzwi zapukała”. Zachowałam jego rękopisy... Potem pisałam pracę magisterską opartą o poezję ks. Twardowskiego. Spotykałam się zatem z nim często... Tak zacieśniły się więzi i powstał pomysł wydania tomiku. Gromadziłam w bibliotece wszelkie informacje o poecie i jego twórczość, narodził się też pomysł nadania bibliotece imienia, który w minionym roku zrealizowłam.  
Rozmawiała EWA STANGRODZKA

autor: E.Stangrodzka

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz