Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 17 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Odeszli na wieczną wartę

04.11.2007 11:00:00

Wśród mieszkańców naszego regionu, którzy odeszli od nas w ciągu ostatniego roku są i osoby doświadczone przez życie, i ludzie młodzi, którzy dopiero w dorosłość wkraczali, są zmarli po ciężkiej chorobie i zmarli niespodziewanie w tragicznych okolicznościach. Wielu z nich zasługuje choćby na wzmiankę, ale nie sposób o nich wszystkich napisać. Niech pozostaną w pamięci najbliższych...
Ciechanów:
29 listopad ubiegłego roku zamarł emerytowany lekarz weterynarii Feliks Cymbecki. Miał 91 lat.

6 grudnia zmarł Lucjan Tadeusz Wrotny, emerytowany profesor zwyczajny Politechniki Warszawskiej. Jego ojciec miał niewielkie gospodarstwo rolne w Śmiecinie (obecnie dzielnica Ciechanowa). Pierwsze nauki przyszły profesor pobierał w szkołach w: Bolewie, Klicach i Lekowie. W 1938 r. zdał egzamin maturalny w ciechanowskim Gimnazjum im. Z. Krasińskiego. Brał udział w kampanii wrześniowej. W czasie okupacji należał do Armii Krajowej (nosił pseudonim „Kula”); był m.in. zastępcą komendanta obwodu ciechanowskiego AK. Po wkroczeniu Armii Czerwonej, w styczniu 1945 r. został aresztowany przez radzieckie NKWD i wywieziony do łagru w Stalinogorsku (200 mm od Moskwy). Po kilku miesiącach (we wrześniu) został zwolniony z obozu i powrócił w rodzinne strony. Rok później rozpoczął studia politechnicznie. W 1978 r. został profesorem nadzwyczajnym. Był znanym w kraju specjalista w dziedzinie mechaniki i i budowy maszyn. Był członkiem Towarzystwa Miłośników Ziemi Ciechanowskiej. Miał 86 lat. Pochowany został na cmentarzu bródnowskim w Warszawie.

18 stycznia zmarł śmiercią tragiczną długoletni lekarz ciechanowskiego szpitala Mieczysław Antoniuk. Miał 70 lat.

7 lutego w Warszawie zmarł Stanisław Borodzicz. Był architektem, pułkownikiem Wojska Polskiego, kawalerem orderu Virtuti Militari, absolwentem Liceum Ogólnokształcącego im. Z. Krasińskiego w Ciechanowie (z 1937 r.). We wrześniu 1939 r. walczył w obronie Modlina. Podczas okupacji był żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych. 1 maja 1945 r. wziął udział w odbiciu więzionych przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa partyzantów Krasnosielcu. Po wojnie jako więzień polityczny 7 lat spędził w zakładach karnych we Wronkach i Rawiczu (z 15 na które został skazany). Członek zarządu Towarzystwa Miłośników Ziemi Ciechanowskiej. Ciechanowianin roku 1989. Miał 90 lat. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Żmijewie k. Konopek.

7 marca zmarła nauczycielka Antonina Czarnewicz. Pochodziła z Warszawy. Do Ciechanowa trafiła po Powstaniu Warszawskim i w nim osiadła. Była polonistką, uczyła w szkole Podstawowej nr 5 i SP nr 6. Przez pewien czas była dyrektorem tej ostatniej placówki. Żyła 78 lat.

26 kwietnia zmarła Danuta Samkowska. Była nauczycielką. Uczyła m.in. języka polskiego i języka rosyjskiego. Pracowała w Szkole Podstawowej w Kołaczkowie k. Opinogóry, oraz ciechanowskich placówkach oświatowych: SP nr 1, szkole podstawowej przy Pogotowiu Opiekuńczym i SP nr 6. Była wieloletnim opiekunem koła PCK w SP nr 1. Miała 73 lata

14 maja zmarł Wacław Marchliński, podpułkownik Wojska Polskiego. Urodził się w Grójcu k, Przasnysza. Był zawodowym wojskowym. Do armii (szkoły podoficerskiej) wstąpił mając 16 lat. W czasie II wojny światowej bronił Modlina. W czasie okupacji przebywał w niewoli w różnych miejscowościach na Litwie i Łotwie. Po wojnie dalej służył w Wojsku Polskim. Stacjonował m.in. we Wrocławiu, Jeleniej Górze i Lubaniu Śląskim. W roku 1956 został zmuszony do odejścia z wojska w związku z „wywrotową działalnością” braci swojej żony. Osiadł wówczas w Ciechanowie, gdzie ukończył Techniku Budowy Dróg i Mostów. Po jego ukończeniu pracował w Urzędzie Miasta na stanowisku kierownika miejskiej służby drogowej. Przeżył 92 lata.

1 czerwca zmarła Lucyna Pikus, pedagog i społecznik. Pochodziła z Warszawy, gdzie ukończyła Seminarium Nauczycielskie. Karierę zawodową rozpoczęła jeszcze przez II wojną światową w Suwałkach. W czasie wojny należała do Tajnej Organizacji Nauczycielskiej (nielegalnie uczyła dzieci w gm. Sońsk). Należała do Armii Krajowej, w której to organizacji nosiła pseudonim. „Nadzieja”. Po wojnie osiadła w Ciechanowie, gdzie przez wiele lat uczyła przedmiotów humanistycznych w szkołach podstawowych. Była działaczką Związku Nauczycielstwa Polskiego. Żyła 95 lat.

4 października zmarł Edmund Gawarecki. Był absolwentem wchodzącego w skład Zespołu Szkół Rolniczych „Bratne” w Gołotczyźnie Technikum Rachunkowości. Przez całe swoje zawodowe życie zajmował się finansami. Był m.in. dyrektorem wydziału finansowego Urzędu Wojewódzkiego w Ciechanowie. Działał w ZSL i PSL. Przez wiele lat był prezesem powiatowych struktur PSL w Ciechanowie. Bardzo aktywnie działał także w wielu innych organizacjach. M.in. Ochotniczej Straży Pożarnej, Polskim Czerwonym Krzyżu, Ciechanowskim Ludowym Klubie Sportowym „Mazovia”, Fundacji Gospodarczej im. Karola Marcinkowskiego, zrzeszającym absolwentów połockiej szkoły rolniczej Stowarzyszeniu „Bratniaków”. W każdej z tych organizacji — jako człowiek znający się na prowadzeniu księgowości — zasiadał we gremiach kierowniczych. Przeżył 76 lat. Spoczął na cmentarzu w Zeńboku, w swojej rodzinnej parafii.
KK


Mława:
Michał Skorupski zmarł na raka w wieku zaledwie 11 lat. Na tę straszliwą chorobę zapadł już w trzecim roku życia. Jestem przekonany, że to dziecko pokazało, jak można godnie znosić cierpienie i godnie odchodzić. Jest to niesłychane świadectwo, wobec którego należałoby zamilczeć.
Jednak niech czytelnicy pozwolą mi podać kilka szczegółów. Michał mieszkał w Mławie, uczył się miejscowej szkole, ale większość czasu spędzał w szpitalach lub w domu. Aniela Adamska-Zalewska, szefowa Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów, która się nim opiekowała, mówi, że bardzo pragnął żyć. Snuł plany, chciał zostać rolnikiem, kochał zwierzęta i rośliny. Z drugiej strony - zapewne zdawał sobie sprawę ze stanu swego zdrowia.
Prosił panią Anielę, by go fotografowała. Więcej, chciał, by jego zdjęcia obejrzały dzieci na całym świecie. Żeby wiedziały, jak dzielnym jest chłopcem.
To był, rzec można, testament. Kilkadziesiąt zdjęć Michała – wtedy, kiedy był on już po „drugiej stronie” – wystawiono w kościele Matki Bożej Królowej Polski w Mławie, w czasie kampanii „Pola Nadziei”, która miała przypominać o tym, jak cenne jest życie ludzkie. I chyba każdy, kto zjawił się w świątyni, nie spojrzał obojętnie na te obrazy dziecka. Dziecka, które w obliczu Pani Śmierci miało niezwykle pogodną twarz.

Zofia Wandel. Pragnę dać o niej zupełnie osobiste świadectwo. Poznałem ją przez Ryszarda Juszkiewicza, kilkanaście miesięcy przed jej śmiercią, gdy miała już prawie 90 lat. Zapewne dzięki rekomendacji Pana profesora z miejsca mnie polubiła. W swym mławskim mieszkaniu zawsze czekała na mnie z herbatą i ciastem. Urzekała poczuciem humoru (humor jest chyba dobrą receptą na problemy starości) i pogodą ducha. Pewnego razu oboje pojechaliśmy do odległej miejscowości – do jej córek: Hani i Zosi. Cóż to była za wyprawa! A jakaż gościna!
Podczas tych wielogodzinnych spotkań opowiadała mi o swoim życiu. Wiele słów „podpierała” zdjęciem, listem, kartką pocztową, aktami sądowymi czy innymi testami pisanymi. Obdarzona była – i tym mnie, wykonującego zawód dziennikarza, szczególnie zafascynowała - naturalnym zmysłem dokumentalistki.
Urodziła się i wychowała w Łomży, była spokrewniona z bohaterskim prezydentem Warszawy Stefanem Starzyńskim, w 1938 roku wyszła za sędziego Wojciecha Wandla.
Najbardziej interesowały mnie jej powojenne losy – Wandlowie zamieszkali wówczas w Działdowie. Pani sędzina została urzędniczką w miejscowym starostwie. Przy różnych okazjach mówiła koleżankom i kolegom z pracy o Katyniu. Mówiła prawdę, pół wieku później oficjalnie potwierdzoną przez prezydenta Jelcyna. Zaś podczas spotkań towarzyskich przy kieliszku wina w biurze opowiadała niewinne dowcipy polityczne, na przykład o Bolesławie Bierucie. Nie zdawała sobie sprawy, że w jej otoczeniu znajduje się szpicel. Po kilkunastu latach dowiedziała się… o kogo chodzi. Wybaczyła mu.
Aresztowana w ponurych czasach stalinowskich, oderwana od małych córek (w celi przeżywała katusze z powodu bólu piersi, które powinny były karmić niemowlę, czyli Zosię), skazana za „czynienie przygotowań do zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego” (ona i przemoc!), trafiła do więzienia w Bydgoszczy-Fordonie. Wyszła stamtąd po kilku latach. Nie sama. Za zgodą męża przygarnęła pod swój dach więzienną koleżankę, która nie miała dokąd wracać. Więcej, państwo Wandlowie zaopiekowali się również swoją przedwojenną służącą, które też nie miała dokąd się udać. Pani sędzina (mąż wyprzedził ją w drodze do wieczności o kilkadziesiąt lat) dochowała te kobiety. Myślę sobie… niebo dało śp. Zofii nagrodę nie tyle za cierpienia z racji politycznych, ile za te gesty dobroci wobec obcych ludzi.
Wpisuję ją do pocztu „moich” kobiet – bohaterek moich artykułów. To swoiste (prywatne) epitafium obejmuje Walerię Borewicz z Grodna, Zofię Kozłowską ze Stanów Zjednoczonych, Marię Tyk z getta w Strzegowie, „Ilusię” ze zdjęcia znalezionego w Katyniu przy prochach ppor. Walentego Wichlińskiego i ową Matkę-Polkę z Łodzi. I kilkanaście innych dzielnych niewiast…

Bezdomny i alkoholik. Mniejsza o jego tożsamość. Najważniejsze, że był po prostu człowiekiem, choć sam sobie „zgotował ten los”.
Pewnego ranka wolontariusze z Punktu Pomocy dla Bezdomnych i Uzależnionych „Lilania” w Mławie znaleźli go w opuszczonej altance na terenie ogródków działkowych „Relaks”. Chcieli podać mu rękę. Leżąc w barłogu, nie był w stanie normalnie rozmawiać. Wolontariusze umówili się z nim na wieczór. Ale kiedy do niego przyszli, już nie żył. Obok znajdowała się butelka po denaturacie.
Wprawiono mu – to też jest ważne – pogrzeb zgodnie z powszechnie stosowanym ceremoniałem.

Marianna Korzybska. Była żoną światowej sławy uczonego Tadeusza Korzybskiego, biochemika, twórcy polskiej penicyliny. Zmarła mając 89 lat, spoczęła obok swego męża na cmentarzu św. Wawrzyńca w Mławie.
Prof. Korzybski urodził się i wychował właśnie w Mławie, ukończył tutejsze Gimnazjum im. Stanisława Wyspiańskiego. On, można by powiedzieć, obywatel świata, do końca życia był emocjonalnie związany z tym miastem. W 1997 roku w porozumieniu ze swoją żoną i wdową po swoim bracie Stanisławie (też był naukowcem) założył Fundację Oświatową im. Korzybskich, przeznaczając na to rodowy grunt. Fundacja przyznaje stypendia uzdolnionym uczniom Liceum Ogólnokształcącego im. Wyspiańskiego i dofinansowuje publikacje Stacji Naukowej im. prof. Stanisława Herbsta.
Marianna Korzybska była skromną kobietą. Żyła w cieniu swego sławnego męża. Wierna towarzyszka wielkiego uczonego.
Dodajmy, że prof. Ryszard Juszkiewicz pisze książkę o rodzinie Korzybskich.

Paweł Nowicki. Zginął w wypadku samochodowym w Strzegowie w wieku 38 lat. Był trenerem piłkarzy miejscowego GKS. Zawodowo pracował w charakterze technologa w zakładzie stolarskim w Niedzborzu.
- Drużynę seniorów naszego klubu objął 1 października ub. roku, już w trakcie rozgrywek ligowych. Zaczął budować zespół. Dał szansę juniorom, zaangażował innych chłopców, w większości z naszej gminy. Z tą drużyną walczył o jak najlepsze miejsce w tabeli. Dobry człowiek i trener, niezwykle sumienny. W to, co robił, wkładał serce i duszę. Jak było trzeba, sam wchodził na boisko, występował jako stoper. Będzie go nam bardzo brakowało – mówił „Tygodnikowi” prezes zarządu GKS Marek Ściślewski tuż pod tragicznym wypadku.

Zenon Laskowski. Pod koniec 2006 roku został wybrany na przewodniczącego Rady Miejskiej w Mławie. Tej funkcji właściwie już nie pełnił, uniemożliwiła mu to choroba. Niedługo potem zmarł, mając 58 lat.
Bym doświadczonym samorządowcem, w ławach radzieckich zasiadał od 1998 r.
Z zawodu nauczyciel, 36 lat uczył w Zespole Szkół nr 1. Właśnie w tej roli poznałem go bliżej, gdy zbierałem materiały do artykułu o młodzieżowym gangu, który napadł na stacje paliw i samotne osoby. W grupie przestępczej był jego uczeń. Przeżywał to jako osobistą porażkę. Wiem, że czynił wiele, aby wyciągnąć swego ucznia z aresztu tymczasowego, żeby mógł on w przewidzianym terminie składać egzamin maturalny.

Janusz Okoński. Był długoletnim radnym Rady Miejskiej w Mławie i znanym lekarzem. Zmarł nagle w wieku 61 lat.
Pochodził z Pomorza toruńskiego, zawodowo związał się z Mławą. W latach 1977-98 kierował miejscowym Zakładem Opieki Zdrowotnej, do końca pracował w szpitalu w charakterze anestezjologa i ordynatora oddziału intensywnej opieki medycznej.
- Doktora Okońskiego znali wszyscy mławianie ze względu na zawód jaki wykonywał i jego działalność społeczną. Był człowiekiem impulsywnym, natychmiast reagującym na sprawy, ale bardzo pomocnym, czułym na ból innych. Był też człowiekiem towarzyskim, z poczuciem humoru. Potrafił powiedzieć coś, co rozładowywało atmosferę i podbudowywało. Jako radny był podporą naszego ugrupowania, zawsze liczyliśmy się z jego opinią – mówi Janusz Wojnarowski, radny „Mławy 2006”.


Płońsk:
Dorota Miazga lekarz medyczny, psychiatra, biegły sądowy. Urodziła się 14 lipca 1942 roku we Lwowie. Skończyła studia medyczne. Od 15 pażdziernika 1966 roku pracowała w służbie zdrowia w zawodzie lekarza w rejonie Zespołu Opieki Zdrowotnej w Płońsku. W okresie od 1 lipca 1973 do 31 grudnia 1979 roku obejmowała stanowisko zastępcy dyrektora ds. Opieki Zdrowotnej Zespołu Opieki Zdrowotnej w Płońsku. Sumiennie wywiązywała się z powierzonych w tym czasie zadań. Wskutek jej zaangażowaniu i podejmowaniu wielu różnych działań, systematycznie rozszerzana była oraz udoskonalana opieka zdrowotna dla mieszkańców rejonu Zespołu Opieki Zdrowotnej w Płońsku.
Umiejętnie łączyła pracę wynikającą ze stanowiska Zastępcy Dyrektora ds. Opieki Zdrowotnej z funkcją lekarza specjalisty w dziedzinie psychiatrii.
Posiadała umiejętność wytwarzania właściwej atmosfery w środowisku pracy. Wykazywała wysoką kulturę osobistą w kontaktach z podwładnymi, pacjentami, interesantami oraz z przełożonymi.
Była pracownikiem zdyscyplinowanym, sumiennym, o dużym poczuciu odpowiedzialności za właściwą realizację powierzonych jej zadań i obowiązków.
Razem z mężem w sierpniu 1999 roku założyła Niepubliczną Specjalistyczną Przychodnię Lekarską ,,Psyche” w Płońsku, która działa do dziś. Zmarła 15 marca 2007 roku.

Jerzy Szymczak – wójt gminy Naruszewo. Urodził się 21 marca 1947 roku w Leszkowie. Ukończył Technikum Ogrodnicze w Gołotczyźnie i studia na wydziale ekonomiczno-rolniczym SGGW-AR w Warszawie. W latach 1968-1969 pracował w Zasadniczej Szkole Ogrodniczej w Zdunowie (powiat płoński) jako stażysta. Od 1969 roku rozpoczął pracę jako agronom w Gminnej Radzie Narodowej w Niekarzynie. W latach 1971-1972 był zootechnikiem w Cieksynie. W styczniu 1973 roku został kierownikiem Gminnej Służby Rolnej i pracował na tym stanowisku do listopada 1981 roku. 1 grudnia 1981 roku został naczelnikiem gminy w Naruszewie. Od 15 czerwca 1990 r. był wójt gminy Naruszewo. Zmarł nagle 10 września. Miał 60 lat. Był doświadczonym i aktywnym samorządowcem, Prezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Szpitala w Płońsku, Przewodniczącym Konwentu Wójtów i Burmistrzów Powiatu Płońskiego. Pośmiertnie odznaczony przez Prezydium Zarządu Mazowieckiego Złotym Znakiem Związku (najwyższe odznaczenie przyznawane przez Prezydium Zarządu Głównego Związku OSP RP). Odchodził żegnany rodzinę, przyjaciół, mieszkańców i pracowników gminy oraz powiatu płońskiego, ale nie tylko. Na pogrzebie stawili się także pracownicy leśnictwa, straży pożarnej, policji, przedstawiciele szpitala w Płońsku, Orkiestra Dęta z Sochocina, reprezentanci szkół z Naruszewa wraz z uczniami oraz ci wszyscy, z którymi wójt współpracował – Byłeś człowiekiem o otwartym sercem. Nigdy nie odmówiłeś pomocy. Zaangażowany w spawy oświaty, straży. Byłeś wzorem do naśladowania. Będzie nam brakowało twojego optymizmu, radości życia – mówił wójt gminy Płońsk Aleksander Jarosławski - Mówiliśmy o Nim wójt-wójtów – wzruszonym głosem żegnał Jerzego Szymczaka marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik – Człowiek jest tyle wart, ile pozostawia po sobie. Jerzy dużo pozostawił, zawsze będziemy go pamiętać.

Grzegorz Walenty Argasiński – lekarz. Urodził się 14 lutego 1947 roku w Stoczku Węgrowskim, w rodzinie organisty. Był najstarszym z sześciorga rodzeństwa. W Stoczku ukończył szkołę podstawową i spędził wczesne dzieciństwo. Dalej kształcił się w Warszawie, najpierw w Liceum Romualda Traugutta, a później w Akademii Medycznej. Studia ukończył 23 lata i rozpoczął swoją pracę jako lekarz. W Warszawie przebywał do 1991 roku. Tam też pracował w różnych przychodniach, na różnych stanowiskach. W 1991 roku przeniósł się do Raciąża, gdzie spędził resztę swojego życia. Przez siedem lat pracował w Ośrodku Zdrowia w Siemiątkowie. Równocześnie przyjmował pacjentów w gabinecie prywatnym w Raciążu. W 1999 roku rozpoczął pracę w Madent-Med w Raciążu.
Przez cały czas pozostawał aktywny społecznie. Został wybrany przez mieszkańców Raciąża na radnego i przez 4 lata pełnił funkcję przewodniczącego rady miasta. W następnej kadencji został wybrany na radnego powiatowego i sprawował tę funkcję drugą kadencję.
Do końca pozostawał aktywny w działalności społecznej. Pomagał także sportowcom z okolicznych klubów. 19 maja 2007 roku podczas pogrzebu w Smardzewie żegnali go rodzina, przedstawiciele władz powiatu, mieszkańcy Raciąża i Płońska. Starosta Płońska Jan Mączewski mówił wówczas – straciliśmy przede wszystkim wielkiego człowieka. Grzegorz Argasiński był wspaniałym lekarzem i wybitnym społecznikiem-samorządowcem. Do każdego podchodził z niespotykaną życzliwością i szacunkiem.

Pułtusk
Ryszard Kupis (ur. 1932), prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – Obwód Pułtusk, jako uczeń męskiego gimnazjum im. P. Skargi w Pułtusku wstąpił do tajnej organizacji Ruchu Oporu Armii Krajowej. W grudniu 1948 r. został skazany na 5 lat pozbawienia wolności i osadzony w więzieniu w Rawiczu, potem w Jaworznie. Zasadniczą służbę wojskową odbywał w kopalni Zabrze-Wschód. Pracował w gospodarstwie i działał w spółdzielczości wiejskiej: Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, kółkach rolniczych i Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łubienicy, za co otrzymał m.in. Złoty Krzyż Zasługi. Dwa lata temu został mianowany na stopień porucznika.
W ubiegłym roku, w czasie obchodów Dni Patrona Pułtuska św. Mateusza, podczas uroczystej sesji na pułtuskim rynku 23 września, wraz z ks. kanonikiem Stanisławem Nowakiem, Zdzisławem Krystofikiem i Tadeuszem Nyczem, został wyróżniony medalem „Za zasługi dla miasta Pułtusk”.
Kolejnych Dni Patrona nie dożył. Zmarł w wieku 75 lat we wrześniu br., został pochowany na cmentarzu św. Krzyża w Pułtusku. Odszedł na wieczną wartę, jak powiedzieli jego koledzy, należący do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – Obwód Pułtusk, żałując, że ich prezes nie dożył 100 lat.
IK

Żuromin:
Ks. Jan Sobiech – lat 74, zm.23.01.2007r., proboszcz parafii w Lubowidzu w latach 1975 – 2004, po przejściu na emeryturę, mieszkał w Obrytem, jednak bardzo często odwiedzał swoją byłą parafię w Lubowidzu.

Halina Kraśnicka
– lat 58, przez 30 lat była nauczycielką nauczania początkowego, najpierw w szkole w Swojęcinie, potem przez ponad 20 lat w szkole podstawowej w Bieżuniu.

Wanda Jaraczewska – lat 52, nauczycielka matematyki w Bieżuniu, dyrektorka szkoły podstawowej w Trzaskach (gm. Bieżuń) do chwili jej zlikwidowania osiem lat temu.

Władysław Kumor – lat 85, zm.16.09.2007r., mieszkaniec Dębówki, były radny w Lutocinie przez pięć kadencji, znany działacz wiejski na terenie tej gminy.

Zygmunt Kowalski – lat 92, mieszkaniec Chraponi, były radny trzech kadencji w Radzie Gminy w Lutocinie.

Sękowska Alina (z domu Dąbrowska) – lat 54, wieloletnia nauczycielka matematyki w LO w Żurominie.

Irena Luciewicz – lat 62, wieloletni pracownik biblioteki publicznej w Żurominie, była kierownikiem tej placówki w latach 1999- 2004.

Ryszard Janusz – lat 70, architekt - planista, pracował w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Żurominie na przełomie lat 60-tych i 70-tych. Potem był kierownikiem wydziału architektury w UMiG w Bieżuniu.

Mirosław Maciej Ossowski
– lat 78, zm. 18.07.2007r., znany w Żurominie i okolicach lekarz ginekolog, uczestnik Powstania Warszawskiego, należał do Szarych Szeregów, przez 10 lat – od 1972 do 1982 był kierownikiem izby porodowej w Żurominie, potem pracował w szpitalu, prawie całe swoje życie zawodowe spędził w Żurominie, pochowany został w lipcu br. na cmentarzu Stare Powązki w Warszawie, wraz z żoną – dermatologiem byli najbardziej znanym lekarskim małżeństwem w stolicy powiatu.

Zygmunt Wiśniewski
– lat 56, zm. 7.10.2007 r., wieloletni sekretarz UG w Siemiątkowie, wcześniej, przełomie lata 70-tych i 80-tych był dyrektorem gminnego ośrodka kultury.


Przasnysz

Maria Obojska. Zmarła w tym roku w Warszawie. Nauczycielka biologii, działaczka PCK i Klubu Diabetyków. Żona Michała Obojskiego, legendarnej postaci społeczeństwa przasnyskiego, którego nazwiskiem nazwano jedną z ulic w mieście. W okresie wojennym nauczała w Tajnej Organizacji Nauczycieli.

Czesław Białoszewski
. Urodzony 24 maja 1909 r. zmarł 13 marca 2007 r. Samorządowiec, działacz sportowy, kolarz, tenisista i szachista.

Zbigniew Sobieszczak
. Urodzony 11 marca 1938 r. Zmarł 2 czerwca 2007 r. Radny miejski. Był wieloletnim dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 3 (obecnie Gimnazjum im. Noblistów Polskich). Nauczyciel języka polskiego oraz wiedzy obywatelskiej.

Andrzej Lewandowski
. Urodzony 25 maja 1929 r. zmarł 18 lutego 2007 w Przasnyszu. Był nauczycielem języka rosyjskiego w Liceum Ogólnokształcącym. Uwielbiany przez uczniów, zwłaszcza za sposób prowadzenia lekcji, podczas których łączył muzykę z nauką języka. Grał i śpiewał, wykorzystując swoje talenty prowadził chór szkolny.

Marian Rawa. Żył 88 lat, zmarł 29 grudnia 2006 w Warszawie. Został pochowany w kwaterze AK Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Początkowo jako młodzieniec uczył się w Szkole Apostolskiej o.o. Pasjonistów, miał zostać zakonnikiem. Przez 22 lata był dyrektorem przasnyskiego Liceum Ogólnokształcącego i nauczycielem języka polskiego. Wydał wspomnienia dotyczące okresu wojennego. Mawiał: „Lepiej, żeby zamiast tysiąca słów było jedno lecz takie, co niesie pokój”.

Wanda Maria Nowik. Urodzona 27 sierpnia 1931r., zmarła 3 czerwca 2007. Wieloletnia, aktywistka społeczna, radna miejska.

Janusz Nowik. Urodzony 3 lipca 1934 r. zmarł 6 lutego 2007 r. Znany w Przasnyszu Lekarz weterynarii.

Andrzej Kalinowski
. Urodzony 21 maja 1938 r. zmarł 24 lipca 2007 r. Przez 45 lat był organistą. Prowadził także chór parafialny.

Józef Leszek Wyszkowski
. Urodzony 26 grudnia 1946 r. zmarł 16 lipca 2007 r. Nauczyciel geografii w Szkole Podstawowej nr 2.

Ksiądz Jan Łaszczyński
urodzony w Przasnyszu. Zmarł w tym roku. Jako kapłan pracował w Płocku. Był dyrektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku.
um


Zestawienie wraz ze zdjęciami ukazało się w numerze 44 "TC"

autor: redakcja

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz