Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 19 lutego 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Tao* hydraulików

Na wstępie przedstawię twardy (dobra, półtwardy) dowód na to, że nic się nie dzieje ot tak sobie, a wszystko się dzieje jakoś. Najczęściej śmiesznie, albo do płaczu. Rzadko normalnie. Weźmy taką historię: Oto norwescy hydraulicy w liczbie osiemdziesięciu czterech wybrali się na wycieczkę samolotową do Monachium. Rozradowani faceci wystartowali z Oslo na pokładzie Boeinga 737; ach, jak przyjemnie! Przyjemność trwała tylko dwadzieścia krótkich minut. Ledwie ptica osiągnęła wysokość przelotową, a już pilot musiał zawrócić na lotnisko. O, tyle było z tej wyprawy, że się wznieśli i opadli. Przyczyną podniebnego fiaska była awaria w samolocie. A była to awaria... toalet. Nie podano, czy hydraulicy raczej chichotali, czy może chóralnie rzucali wiąchy. Ale niedotknięci tym hydraulicznym dramatem odbiorcy newsa w większości posikali się ze śmiechu. Jeśli Prezes Wszechwszystkiego ogląda nas z góry, to akurat miał ochotę na ponurą humoreskę z happy endem.
 
Czy ta historia może nas czegoś nauczyć? Cóż, warto byłoby zapamiętać, że dowolnie duża liczba ekspertów nie ogarnie prostej awarii, jeśli akurat bujają w obłokach. I to, że gdy się zapcha rura, należy popatrzeć na nią od zewnątrz, co bywa trudne dla unoszących się w przestworzach.

Z całą pewnością zatkała się rura naszej zbiorowej pamięci. Teraz setki fachowców od hydrauliki pamiętania próbują ją udrożnić bez wychodzenia z tej rakiety, którą odlecieli od rzeczywistości. Znaleźli się nawet tacy, którzy z jakiejś odległej orbity pragną dyktować Polakom i całemu światu, o czym nam wolno pamiętać, a co mamy obowiązek zapomnieć. Uwaga: PRAWNY obowiązek zapomnieć!

Dla odmawiających zapomnienia przewidziano kary, aż po srogie osadzenie w tiurmie. Podelektujcie się tym stwierdzeniem, przymierzając do tego różne diagnozy. Ja proponuję frazę „kontrola umysłów”. Nie, wcale nie mam poczucia przesady. To jest opcja Kłamiemy albo Milczymy.

Tym z kolei, którym w głowach się nie mieści, że ktoś chce odgórnie zarządzać globalną pamięcią, pragnę przypomnieć pojęcie TABU. Bo tabu, proszę państwa, to nie jest fenomen z porządku intelektualnego. Próżne zatem i skazane na porażkę są wysiłki, żeby rozumem tę rurę przetkać, na dodatek bez zejścia ze swojego latającego dywanu. Oczywiście bez użycia rozumu nie można się obejść, służyć on jednak winien do tego, do czego został nam dany: do zrozumienia drugiej strony, a nie do wymyślania inteligentnych wyzwisk.
 
Opcja Mówimy Całą Prawdę albo Milczymy to nie jest kwestia takiej higieny moralnej, że my tu weźmiemy ogólnonarodowy prysznic, zmyjemy kłamstwo i zostaną gołe fakty. Nie miejsce tu na detaliczne roztrząsanie przyczyn i procesu tabuizacji zbiorowej pamięci; to tylko felieton. Ale jest dobra okazja, żeby wskazać pewien adres, bo pod nim się skrywają demony przeszłości. Adres ten to emocje i wartości, tu się nam zatkało, nie zaś w rozumie.
 
Niczego dobrego nie przyniosą wzajemne urągania, to jest zachowanie godne psiej sfory, a nie ludzkiego społeczeństwa. Ktoś to musi wreszcie powiedzieć także tej stronie, która się szczyci intelektem i z niego czerpie poczucie wyższości. Nic po rozumie, jeśli nie używa się empatii.

Co sprawiło, że A.R. Hochschild udało się stworzyć sensowną dia* tao - pojęcie oznaczające drogę (metodę) w starożytnej filozofii chińskiej - taoizmiegnozę amerykańskiej prawicy w opracowaniu „Obcy we własnym kraju”? Jak sama napisała, musiała najpierw przekroczyć mur empatii. Wyjść na zewnątrz swojej szczelnej (lewicowej) bańki. Próżno szukać między wierszami ukrytych uprzedzeń czy zakamuflowanej niechęci. Zamiast drwić, zżymać się czy protekcjonalnie współczuć, autorka funduje czytelnikowi fascynującą wyprawę. Wracamy z niej bogatsi o zrozumienie perspektywy, której do tej pory odmawialiśmy racji istnienia. Co wcale nie oznacza, że się z nią zgadzamy.

Strach pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć, gdyby osiemdziesięciu czterech uwięzionych w samolocie hydraulików zabrało się za przepychanie rury. Na szczęście nie zgrzeszyli pychą. Na szczęście potrafili się powstrzymać.

ANNA NOWAKOWSKA  

* tao - pojęcie oznaczające drogę (metodę) w starożytnej filozofii chińskiej - taoizmie

Zdziwój Nowy, 13 lutego 2018 r.

Więcej felietonów