Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 21 września 2017

Elektroniczne wersje bieżących i niektórych archiwalnych wydań "Tygodnika" dostępne są na portalu eprasa.pl

Zdrapka

Media pisały: Huragan Irma sieje spustoszenie na Karaibach i niszczy wszystko, co napotyka na drodze. Wiatr, o zawrotnej prędkości ok. 300 km/h, zrywa dachy domów i linie energetyczne, a drzewa wyrywa z korzeniami. Rajska wyspa Sint Maarten została zniszczona przez Irmę w 95 proc. 40 tys. osób zostało bez dachu nad głową. Niektórym udało się przenieść do hoteli, pozostali śpią na ulicy.

Wybrali się do krainy marzeń. To wspaniały pomysł spędzić miodowy miesiąc na rajskiej wyspie; nasycić się tą rajskością, zebrać tyle gorących wspomnień, żeby starczyło na kilka ponurych polskich zim. Polecieli na Karaiby. Gdyby wybrali inny czas, nigdy by nie zgadli, co kryje się pod cienką warstwą rozkosznej obfitości, radosnego dostatku i żarliwej uprzejmości mieszkańców wobec turystów wiozących pieniądze do wydania w raju. Ale wybrali się w tym samym czasie co inny gość; potężny, nieznoszący sprzeciwu, samolubny i niemiłosierny. A był to huragan. Huragany miewają groteskowo piękne imiona. Jakby ktoś je nadawał w intencjach przebłagalnych, żeby choć odrobinę obłaskawić żywioł. Na próżno. Irma przybyła i zmiotła z powierzchni ziemi wszystko, co śliczne i miłe. Obdarła ze skóry rajskie wyspy, jedne mniej, inne niemal w całości. Nowożeńcy Sylwia i Tomasz mogą mówić o cudzie: przeżyli, chociaż tuż obok ściany hotelu składały się jak domek z kart. A to był zaledwie początek grozy. Ta warstwa, w której żyjemy w czasie spokoju i dostatku, to złudzenie, zdrapka. Gdy tylko jakiś pozbawiony litości gość poskrobie paluchem, spod zdrapki wyłania się to, co prawdziwe: strach, przemoc i okrucieństwo. Skończył się miodowy miesiąc, zaczęła się walka o przetrwanie.

Tomasz: „W ogóle nie czujemy się tu bezpiecznie. To, czego nie zniszczył huragan, zniszczy człowiek. Potworzyły się bandy, które plądrują wszystko. Byłem w szoku: policja jakaś jest, ale niczego nie kontroluje. Ja dzisiaj spałem z nożem kuchennym (...) tu jest anarchia, chaos. Skończyło się państwo, ludzie się zabijają”.

Sylwia: „Boję się o życie, bo w okolicy grasują bandy uzbrojonych mężczyzn. Kradną żywność, wodę i generatory prądu”.

Oto prawda o człowieku, czyli zdrapka: kilka podmuchów i znika cywilizacja. Nie chodzi o to, że walą się w gruzy domy, lotniska, sklepy. Że brakuje prądu, wody, chleba, komunikacji. To jest tylko wstęp, spust uruchamiający prawdziwe zniszczenie. Mam tu na myśli inną zdrapkę, tę kruchą, niemal przeźroczystą warstwę człowieczeństwa, dzięki której nie musimy sypiać z kuchennym nożem pod poduszką. Ile ona jest w stanie wytrzymać?

Jakiż ogromny impet miał huragan o pięknym imieniu, że zdarł tę warstewkę w miejscu odległym o tysiące kilometrów od oskalpowanego raju? Tu, w Polsce, na turystów wołających o pomoc wylała się fala nienawiści, czyli hejtu. Bandy uzbrojone w słowa pogardy non stop grasują w sieci, poszukując ofiar. Niech no tylko coś wybuchnie albo się zatrzęsie. Niech tylko gdzieś mocniej powieje, zaleje, zawali się. Oni już czekają, żeby ukraść cudze cierpienie, strach i ból, nażreć się nimi, nakarmić to zwierzę, któremu się wydaje, że wystarczy stanąć na dwóch łapach i założyć buty, by stać się człowiekiem.

Cóż, huragan Irma zdrapał człowieczeństwo na dużej powierzchni, ale minizdrapki przytrafiają się nam codziennie. Małe, śmierdzące huragany emocji, którym nawet nie warto nadawać imion; nie zasługują na to. Wystarczy, że znajdziesz się w opałach, takich prawdziwych, typu skrajna bieda lub śmiertelna choroba. Zobaczysz, jak to działa, jak twoje związki okazują się tandetną zdrapką. Zobaczysz, jak kochająca przyjaciółka, siostra prawie, spieprza z twojego życia w poskokach, jakby się bała zarazić. I złażą się „przyjaciele Hioba”, żeby ci udzielić dobrych rad, a zwłaszcza jednej: żebyś przyznał, że to wszystko twoja wina, bo przecież czyjaś być musi, prawda?
Patrząc w lustro, widzimy tylko zdrapkę. To, co jest pod spodem, daje się poznać jedynie w sytuacjach trudnych lub ekstremalnych. Zazwyczaj jest to tchórzliwe, przebiegłe, okrutne i wredne zwierzę. Tylko czasem, jak ukryty skarb, pod tą warstwą znajdziemy ludzką twarz jeszcze piękniejszą i lepszą. Twarz świętego.

ANNA NOWAKOWSKA  

Zdziwój Nowy, 19 września 2017 r.

Więcej felietonów