Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 30 kwietnia 2017

Elektroniczne wersje bieżących i niektórych archiwalnych wydań "Tygodnika" dostępne są na portalu eprasa.pl

 

Temat rzeka

Wymierzono i wyliczono, że Wisła ma 1047 km długości, jej dorzecze zajmuje połowę terytorium Polski i średnio rocznie oddaje Bałtykowi 1046 m³/s wody, gnieździ się tutaj ponad 80 gatunków rzadkich (i zagrożonych) ptaków. Niezagrożonych pewnie się nie da policzyć.

Ale ilość tekstów - prozą, językiem naukowym i wierszem, które tej rzece od najdawniejszych lat poświęcono, są na pewno nie do policzenia. Do tego obrazy, grafiki, fotografie, filmy…

No, temat rzeka.

Dobrze się więc stało, że rok 2017 ustanowiono Rokiem Wisły, bo jest okazja, żeby powiedzieć o tej rzece jeszcze więcej, jeszcze głośniej, a przede wszystkim coś zrobić.

Pretekstem do podjęcia stosownej uchwały sejmowej pochylającej się nad Królową Polskich Rzek jest 550. rocznica pierwszego wolnego flisu (żeglugi) na Wiśle. (W 1467 r. w wyniku II pokoju toruńskiego Polska odzyskała panowanie nad całym biegiem rzeki i mogła przez następne stulecia urządzać sobie spływy, przepraszam flisy).

Jeszcze 100 lat temu (a nawet kilkadziesiąt!) Wisła dostarczała nie tylko wrażeń poetom i tematów pisarzom, ale dawała pracę (transport, żwir, piasek) i wyżywienie (wodę i rybę), a także rozrywkę ludziom zamieszkującym nad jej brzegami. Potem zaczęliśmy odwracać się tyłem od koryta. Przede wszystkim w miastach. Np. w samej stolicy przez wiele lat rzeka płynęła sobie, a warszawiacy sobie. Dostęp do brzegów, plaży i samej wody był utrudniony, nie było tam ani bezpiecznie, ani estetycznie, ani ciekawie. Nie było też pieniędzy i pomysłu, jak temu zaradzić.

Teraz to się zmienia, w ostatnich latach urządzono bulwary, odnowiono plaże i przystanie, pobudowano tawerny, w sezonie uruchamia się tramwaj wodny i inne atrakcje dla dzieci i dorosłych. Warszawiacy odwrócili się przodem. Podobnie dzieje się w Płocku, Toruniu i innych miastach nadwiślańskich.

Jako się rzekło – o Wiśle można mówić i pisać w różnych aspektach: romantyczno-ekologiczym, turystyczno-rekreacyjnym i ekonomicznym (transportowym). Rząd w swoich planach rozwoju transportu w kraju poczesne miejsce przypisuje żegludze śródlądowej – po Wiśle i Odrze. To z jednej strony może cieszyć, bo nasza największa rzeka w kraju mogłaby być takim kręgosłupem żeglugowym kraju, ale z drugiej niepokoi. Nikt chyba nie chciałby jej widzieć jako „wodnej autostrady”, takiej jakimi stały się wielkie rzeki na zachodzie Europy, choćby Ren. Kilka organizacji ekologicznych poważnie jest zaniepokojonych projektami rządowymi „przerzuć tiry na barki” i rozpoczęło akcję zbierania podpisów „przeciw”. Uważają, że przy regulacji rzeki straci się bezpowrotnie naturalne środowisko, unikatową florę i faunę, że stanie się ona ciągiem sztucznych jezior wypełnionych brudną wodą z toksycznymi sinicami.

Łęgi, wyspy i starorzecza Wisły są siedliskiem rzadkich gatunków ptaków, m.in. sieweczki obrożnej, rybitwy białoczelnej czy zimorodka. Poważna ingerencja w koryto rzeki, regulacja brzegów (wycinka drzew „lex Szyszko”), budowa zapór i zbiorników wodnych mogą przepędzić to i inne ptactwo na dobre. Wypłoszyć płazy i ssaki współżyjące z rzeką od wieków. Wisła straci i piękno, i dzikość – uważają np. ekolodzy z fundacji „Godzina dla Wisły” (przeciwstawienie Roku Wisły).

No tak… Jak namówić małą łozówkę, żeby się nie obraziła na olbrzymiego drobnicowca czy oliwkową strumieniówkę, żeby pogodziła się z tankowcem napełnionym olejem...

Jak pogodzić ekologów, poetów, turystów, kajakarzy i ornitologów z rządem, reformatorami, ekonomistami, transportowcami. Chyba się nie da.

Mam nadzieję, że w Roku Wisły o tych sprawach będzie się przynajmniej rozmawiało szczerze, bez uprzedzeń politycznych, rozważy się wszystkie za i przeciw. A jak będzie trzeba, to nawet rozpisze się referendum.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 25 kwietnia 2017 r.

Więcej felietonów