Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

 

Krowy plus, nauczyciele minus

Znak + stał się hitem tej kadencji rządowej. Do każdego programu wymyślonego w centrali na Nowogrodzkiej obowiązkowo dodaje się słówko „plus”, co ma oznaczać oczywiście wartość dodatnią, coś podarowanego ekstra. Bo obecna władza cały czas nam „daje” (tamci nie dawali!). Otrzymaliśmy więc: 500 plus (na jedno dziecko), matka plus (dla kobiet, które urodziły czwórkę dzieci), jeszcze raz 500 plus (na drugie dziecko), emeryturę plus (1100 zł dla emerytów i rencistów), PKS plus (przywrócenie połączeń autobusowych)…

Ten znak dodawania tak się spodobał rządzącym, że każdy program, pomysł i plan musi mieć określnik „plus”. Rok temu w maju premier Morawiecki pokazał np. mapę Polski, a na niej zaznaczył mosty, które rząd zamierza wybudować w najbliższym (i dalszym) czasie. Łącznie 22 sztuki. Zgadnijcie jak to nazwał? Oczywiście – mosty plus. Po co ten plus, jak mostów ma być określona liczba? Może po to, że te mosty będą miały... poręcze?

W ub. tygodniu prezes Kaczyński dorzucił jeszcze dwa plusy. Tym razem na spotkaniu z rolnikami na Kurpiach krowę plus i świnię plus. („Będziemy wspierać gospodarstwa rolne, które hodują zwierzęta „własnego chowu” w oparciu o własne pasze, w zamian otrzymają 100 zł od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy”). Ta obietnica spowodowała niezły popłoch nawet wśród samych apologetów „geniusza z Żoliborza”, którzy musieli pospiesznie wyjaśniać, co prezes miał na myśli. Chodzi o to, że dopłaty do hodowli są już od dawna (nie tylko do bydła i trzody, ale również do owiec i kóz) i pochodzą ze środków Unii Europejskiej.

Najdalej w zawiłej interpretacji, jak zwykle, zabrnął Ryszard Czarnecki.

Skąd ten nagły wysyp plusów, czyli rozdawnictwa pieniędzy, dopłat, dofinansowania? Oczywiście z powodu zbliżających się wyborów. Nie tylko tych najbliższych, do Europarlamentu, ale głównie jesiennych – krajowych. Trzeba zabiegać o elektorat, o głosy, o poparcie. Więc PiS płaci, oczywiście pieniędzmi podatników, bo przecież swoich nie ma. Ale nie wszystkim. Polityk opozycji Dariusz Rosati tak ocenia tę sytuację: „Podwyżka, o którą walczą nauczyciele, 1000 zł to koszt 8 mld zł. Tymczasem „emerytura plus” wymyślona przez Jarosława Kaczyńskiego dla każdego emeryta kosztuje 11 mld złotych. Ale PiS woli dać emerytom i rencistom, bo liczy na 9 mln głosów. Tymczasem nauczycieli jest „tylko” pół miliona”.

Są więc plusy dodatnie i minusy ujemne, jak mówił pewien klasyk. Te minusy widać właśnie w związku z ogólnopolskim strajkiem nauczycieli. Tu rząd, czytaj Jarosław Kaczyński, zamiast plusa wyciągnął olbrzymi znak minus. Podobnie jak rok temu pokazał go osobom niepełnosprawnym. Dlaczego nad problemami niepełnosprawnych, a obecnie nauczycieli ta władza nie chce się pochylić?

Strajk nauczycieli będzie zapewne dotkliwy, głównie dla dzieci i ich rodziców. Ale kraj pewnie jakoś go przeżyje. Nie będzie paraliżu, nauczyciele nie będą palić opon przed sejmem, blokować ulic w Warszawie ani „masowo chorować”. Gdy rok temu policjanci tuż przed marszem niepodległości gremialnie udawali się na zwolnienia L4 (taka oryginalna forma strajku), ich żądania płacowe spełniono natychmiast. Dla nauczycieli pieniędzy nie ma, bo Jarosław Kaczyński nie przydzielił im znaku plus.

Co środowisko nauczycielskie może zrobić, aby jego postulaty zostały spełnione?

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 9 kwietnia 2019 r.

Więcej felietonów