Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 22 października 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

 

Leokadia po Heinego-Medina

Omal się nie złamałem i nie przeszedłem na drugą stronę (ciemna stronę mocy), kiedy pod gabinetem zabiegowym w mojej ulubionej przychodni zobaczyłem zanoszącą się od płaczu 4-letnią sąsiadkę. Marysia przyciskała wacik na rączce, w którą przed chwilę „niedobra pani pielęgniarka zrobiła kuju-kuju...”. Rodzice, „szczepionkowcy” na przemian podtykali córeczce lalkę, gumę do żucia i jajko z niespodzianką.

Na szczęście gadżety szybko pomogły i dzielna Marysia odmaszerowała prawie uśmiechnięta spod gabinetu. Następny w kolejce byłem już ja...

Teraz o antyszczepionkowcach...

Zdecydowanego przeciwnika „kuju,kuju” poznałem dobre kilka lat temu. Znajoma, osoba z wyższym wykształceniem, nauczycielka, nowoczesna, otwarta na świat i ludzi nie zaszczepiła swojego syna ani razu. Ani zaraz po urodzeniu, ani w momencie, gdy był już „przeznaczony” do publicznego przedszkola.

Każda rozmowa na ten temat kończyła się jednym długim monologiem, jakie to trucizny zawierają szczepionki i jakie niebezpieczeństwo za sobą niosą. Do tego szerokie uzasadnienie podparte „autorytetami”, głównie z internetu.

Teraz syn znajomej zapewne jest już uczniem szkoły podstawowej i sądząc po twardej antyszczepieniowej postawie mamy młodemu człowiekowi nadal obcy jest widok strzykawki i uczucie ukłucia.

Temat szczepić - nie szczepić wtedy dopiero się tlił. Po latach zawędrował do najwyższych instytucji społecznych i politycznych. Wdarł się na ulicę Wiejską w Warszawie i został przez posłów przyjęty (jako obywatelski projekt nowelizacji ustawy o szczepieniach) do prac w komisji. Czyli... pierwszy sukces stowarzyszenia Stop NOP (niepożądanym odczynom poszczepiennym). Do tego jeszcze trzeba dodać, że za przyjęciem projektu (do dalszych prac w komisjach) było pięciu posłów lekarzy (wszyscy są członkami PiS).

Środowisko lekarzy i naukowców jest w szoku. Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie dr Łukasz Jankowski uważa, że lekarze posłowie nie poszli za głosem zdrowego rozsądku i wiedzy medycznej, ale kierowali się interesem politycznym. Naruszyli tym samym zakaz promowania postaw antyzdrowotnych, co może skutkować nawet usunięciem ich z zawodu.

Za to ucieszyła się Justyna Socha (z zawodu agentka ubezpieczeniowa), szefowa Stop NOP, która uzasadniała potrzebę takiego uregulowania prawnego (rodzic decyduje czy zaszczepić dziecko). Twierdzi, że przymus administracyjny i wszczynane przez sanepid postępowania, łącznie z nakładaniem grzywny, spowodowały aż dziesięciokrotny w ostatnich 10 latach spadek liczby szczepień. I jeżeli prawo się nie zmieni, ten proces będzie postępował – uważa pani Socha.

Mediom opowiada jak jako matka czwórki dzieci przejrzała na oczy:

- Do pewnego momentu działałam jak automat, nie wnikałam w szczegóły. Otworzyła mi oczy jedna z matek, której dzieci ucierpiały na skutek odczynów poszczepiennych. Wtedy w swojej rodzinie też zobaczyłam skutki NOP. Nie chciałam dalej ryzykować. Grzywna, którą dostałam, dotyczyła dwojga moich najmłodszych dzieci. Bunt i determinacja spowodowały, że nie zostawiłam tematu. Wiem, że jako obywatel mam prawo do świadomej zgody na zabieg medyczny, mam prawo kwestionować jedne autorytety i ufać drugim.

Lekarze i epidemiolodzy mówią wprost - dzięki szczepieniom ludzkość prawie pozbyła się wielu groźnych, a niekiedy i śmiertelnych chorób. W Polsce poradziliśmy sobie z tym problemem w latach 60. i 70. ub. wieku.

Z drugiej strony rodzice antyszczepionkowi, pokolenie raczej młodsze, którzy nie mają kontaktu z prawdziwymi chorobami lub ich skutkami, utwierdzają się w swoich poglądach. Po co szczepić „groźnymi” i mającymi działania niepożądane szczepionkami, skoro chorób zakaźnych prawie nie ma.
 
Gdzie skutek, gdzie przyczyna?

A kto pamięta zdeformowane ciała dzieci np. po chorobie Heinego-Medina?
 
Ja pamiętam Leokadię - swoją koleżankę ze szkoły… Ale było ich więcej…

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 16 października 2018 r.

Więcej felietonów