Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 16 czerwca 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Kołek vs. Pudzian

  • 11
  • 2
  • 16
  • 12
  • 8
  • 17
  • 9
  • 13
  • 10
  • 7
  • 5
  • 6
  • 3
  • 15
  • 4
  • 14
  • 1

1/17

Od gali piłkarskiej po KSW
12 lat temu wspólnie gościli na piłkarskiej gali organizowanej przez ówczesnego prezesa MKS Ciechanów Tomasza Zabielskiego. Szymon Kołecki, wtedy członek zarządu MKS, przygotowywał się do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Pół roku później ciężarowiec zdobył srebrny medal. Po latach okazało się, że został mistrzem olimpijskim, bo jego rywala przyłapano na dopingu.
Mariusz Pudzianowski żegnał się z karierą strongmana i coraz głośniej zapowiadał, że chciałby spróbować swoich sił w MMA. W owym czasie niewielka garstka kibiców wiedziała na czym polega bicie się w klatce. W sobotę, w Łodzi, podczas gali KSW staną naprzeciwko siebie w oktagonie, by stoczyć walkę o prymat w wadze ciężkiej.
W grudniu 2007 r. Kołecki i Pudzianowski przybyli na ciechanowską galę w roli sportowców, cieszących się w kraju dużą popularnością. Dyscypliny, które uprawiali w sumie niewiele się od siebie różniły. Każdy z nich musiał uporać się z jak największym ciężarem. Przewagą Szymona Kołeckiego z pewnością było to, że dwukrotnie zdobywał medale olimpijskie. Pudzianowskiemu musiały wystarczyć tytuły mistrza świata strongmanów.
Po zakończeniu kariery Kołecki został prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Pudzianowski związał się dobre z MMA. Oddać mu trzeba, że to w dużej mierze dzięki jego osobie dyscyplina ta, z szemranej rozrywki kojarzonej z mordobiciem, awansowała do grona najchętniej oglądanych widowisk w Polsce. Gale KSW śledzą miliony kibiców przed telewizorami, największe hale sportowe w Polsce pękają w szwach. 

Dla Pudzianowskiego sobotnia walka z Kołeckim będzie dwudziestą stoczoną w KSW. Kołecki debiutuje dopiero debiutuje w tej najważniejszej w Polsce federacji, wcześniej stoczył kilka walk. Wszystkie kończył przed czasem nokautując swoich rywali.