Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

O potrzebie latania i honorowym uziemieniu orła

Franky Zapata przeleciał nad kanałem La Manche na czymś w rodzaju deskorolki z napędem, czyli na flyboardzie, i oto weszliśmy na nowy poziom technologiczny w naszych podróżach. Już niedługo śmiałkowie będą surfować w chmurach, zapewnia Franky. Wierzę mu.

Prędzej czy później wszyscy będziemy latać na tych deskach, ale przecież nie tak od razu.

Zanim w każdej gminie powstanie (ze środków unijnych) wypożyczalnia flajbordów, zanim wskoczę na swoją odrzutową deskę, żeby się machnąć po papier toaletowy do Biedronki, zanim kolizje i wypadki w powietrzu staną się zmorą latających brygad ratunkowych, musi się to wszystko skomercjalizować i trochę spowszednieć. Nie wierzycie? W telefony mobilne i domowe pecety też na początku nikt nie wierzył, nie mówiąc o laptopach bądź też smartfonach.

Przyjdzie czas, że będziemy śmigać w powietrzu na wszystkim, co dziś jeszcze pełza pokornie po ziemi. Nawet buty będą do latania, i kijki do nordic flying, i hulajnogi odrzutowe, a wtedy naprawdę będzie kłopot z przepisami ruchu, bo każdy będzie chciał szybciej frunąć i wyżej się wzbić, i dalej dolecieć.

Skąd wziął się odwieczny pociąg człowieka do latania? Cóż, warto się temu przyjrzeć z różnych perspektyw.

Może – niczym Dedal ze swym synem Ikarem – rozpaczliwie pragniemy wydostać się z tego mrocznego labiryntu, który tak ochoczo wokół siebie budujemy, aby koniec końców utknąć w nim na amen? Ach, wzlecieć, wzbić się, umknąć stąd, uciec do wolności, nawet za cenę życia!

Ujęcie egzystencjalne nie jest wszakże jedynym dostępnym; rzućmy zatem okiem z ewolucyjnego punktu widzenia.

Tu aż się prosi wziąć pod lupę naszego podniebnego rycerza pana Marka Kuchcińskiego, który – gdy zaczynam pisać ten tekst (rankiem ósmego sierpnia) – wciąż jest drugą osobą w państwie, czyli marszałkiem Sejmu.

W każdym razie chodzi mi o to, że p. Kuchciński nie wziął się z pochodzenia od małpy jak reszta pospólstwa drugiego sortu, lecz od samego orła białego, i latać musi, bo mu się to po prostu należy! Należy!

Kto ciekawym jest i dociekliwym, niech sobie sprawdzi, dokąd i z kim, tudzież po kiego grzyba latał ów orzeł, bo wszystko już jest w Wikipedii. Z zamieszczonego tam wykazu lotów można wyczytać o wiele więcej, gdy się potrafi czytać ze zrozumieniem. Ja, na ten przykład, poznałam najgłębiej skrywany sekret, a mianowicie to, że Kuchciński posiada zdolność podróżowania w czasie, co najmniej kilka dni do tyłu.

Mógłby śmiało dołączyć do Bruce’a Willisa w filmie Shyamalana „Glass” (polecam miłośnikom komiksów) jako czwarty superbohater; polecieliby sobie razem z Bestią, Strażnikiem i Glassem rządowym statkiem powietrznym, lotem o statusie HEAD do Rzeszowa w celu wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę Przemyskiego Centrum Rozwoju Badmintona. Tak. Właśnie tak.

A ponieważ superbohater Kuchciński jest po stronie dobra, prawa i sprawiedliwości, to zabrałby jeszcze na pokład swoich krewnych i powinowatych oraz prokuratora posła S. Piotrowicza, przewożącego jakąś tajemniczą medyczną mrożonkę. I zabrałby też każdego obywatela, który by się zgłosił w nagłej potrzebie.

Wzloty bywają ekscytujące, ale w pakiecie bywają spektakularne upadki. Prędzej czy później fruniesz za wysoko i bum. Ale to nie dotyczy wszystkich nas jak leci, prawda?

Orzeł Kuchciński nie byłby taki skory do latania, gdyby nie miał tej pewności, że miękko wyląduje.

Może nie będzie już marszałkiem, zanim skończę pisać tę humoreskę, ale nie łudźcie się, obywatele drugiego sortu pochodzący od małp – ten orzeł nie spadnie w wyborach jesienią, najwyżej przez jakiś czas będzie udawał kurę. Z zachowaniem kolejności dziobania, oczywiście.

ANNA MARIA NOWAKOWSKA


Zdziwój Nowy, 13 sierpnia 2019 r.

PS Uziemili nam orła!
Jeszcze przed wysłaniem felietonu do redakcji dowiaduję się, że w piątek Kuchciński zrezygnuje z funkcji marszałka. Parafrazując wypowiedź p. Kaczyńskiego, marszałek prawa nie złamał, dobrego obyczaju nie naruszył, a Tusk latał jeszcze więcej, ale wola ludu jest dlań wyrocznią, bo jest on człowiekiem honoru.
No jak ich nie kochać?

Więcej felietonów