Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 08 marca 2021

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika Ciechanowkiego" na: https://eprasa.pl/news/tygodnik-ciechanowski . W trosce o Państwa bezpieczeństwo polecamy nadawać ogłoszenia za pośrednictwem naszej strony: https://tc.ciechanow.pl/ogloszeniatest/pliki/ogloszenie.php

 

Człowiek i pies

Tragedia na Narwi pod Pułtuskiem poruszyła wielu ludzi. Jan Lityński (75 l.), represjonowany przez władze PRL uczestnik protestów studenckich 1968 r., strajków robotniczych w Gdańsku w 1980 r., działacz niepodległościowy, członek Komitetu Obrony Robotników, potem polityk, poseł, minister utopił się w rzece. Stało się to podczas rodzinnego spaceru (21 lutego) w dramatycznych okolicznościach.
Pan Jan, wraz z żoną i swoimi psami wyszli na spacer w okolicach wsi Kacice. Według relacji żony, w pewnym momencie pod jednym psem, który wbiegł na zamarznięte koryto rzeki załamał się lód. Na pomoc pospieszył mu natychmiast właściciel. Niestety i on wpadł do przerębli i mimo próby pomocy ze strony żony, zniknął pod wodą, potem pod lodem. Pies zdołał się uratować. Po pewnym czasie rozpoczęto akcję ratowniczą z udziałem miejscowych strażaków i policjantów. Bezskutecznie. Ciało znalazła specjalistyczna ekipa nurków dopiero tydzień później.

To dramatyczne i tragiczne w efekcie wydarzenie szeroko relacjonowały media lokalne i ogólnopolskie, komentowali ludzie w mediach społecznościowych. Wyrazy współczucia dla rodziny Jana Lityńskiego, człowieka i polityka, lubianego i szanowanego płynęły z różnych środowisk. Ktoś może powiedzieć: wypadek, głupia, niepotrzebna śmierć, nieprzemyślana reakcja. Zapewne będzie miał rację. Życie człowieka jest najważniejsze. Jednakże…

To był oczywiście wypadek, działanie instynktowne. Ale w opinii wielu osób, nie tylko tych, które znały pana Lityńskiego, był w tym jakiś symbol. Zobaczyliśmy po raz ostatni Jana Lityńskiego prawdziwego, takim jakim był w życiu: prawego człowieka, gotowego iść z natychmiastową pomocą ludziom. I zwierzętom. Tak uważa jego rodzina i przyjaciele. Ze wspomnień osób, które znały Lityńskiego bardzo blisko (m.in. prof. Lena Kolarska-Bobińska, Bronisław Komorowski, Władysław Frasyniuk) wynika, że był on wielkim przyjacielem psów, od wielu lat właścicielem kilku zwierząt, pozyskanych zazwyczaj ze schroniska. Potrafił o nich opowiadać długo, z wielką sympatią, żeby nie powiedzieć – miłością.

Człowiek i pies. Żyją razem od wieków, zależą od siebie i ciągle są zafascynowani sobą. O stosunku człowieka do psa, i odwrotnie, napisano chyba wszystko. W literaturze (począwszy od lektur szkolnych), w filmach, opowieściach mamy wiele przykładów psiego przywiązania, miłości, bezgranicznego oddania. Wiemy o licznych sytuacjach gdy czworonogi towarzysz pomaga ocalić życie i zdrowie dwunożnego. I nie dotyczy to wyłącznie psów-profesjonalistów tresowanych do niesienia ratunku ludziom, np. podczas trzęsienia ziemi, w górach, na wodzie itp., ale również spontanicznych reakcji naszych poczciwych, wcale nie szkolonych psów domowych, Wikipedia i inne portale pełne są cytatów, sentencji i aforyzmów opisujących stosunek ludzi do zwierząt. Wypowiadają się pisarze, mędrcy, mężowie stanu. Są teksty celne, dowcipne, ale i głębokie, wręcz filozoficzne, jak ten Milana Kundery z „Nieznośnej lekkości bytu”: „Prawdziwa dobroć człowieka może się wyrazić w sposób absolutnie czysty i wolny tylko w stosunku do tego, kto nie reprezentuje żadnej siły. Prawdziwa moralna próba ludzkości, najbardziej podstawowa […] polega na jego stosunku do tych, którzy są wydani na jego łaskę i niełaskę: do zwierząt.” Krócej i prościej sformułował to Immanuel Kant: „Serce człowieka można poznać po tym, jak traktuje zwierzęta.”

Nie wiemy jak te stosunki opisała by druga strona. Znaczy się, możemy tylko domyślać się patrząc w oczy swojego czworonoga, ale póki co nie mamy żadnego dowodu „na piśmie” („Spójrz swojemu psu w oczy i spróbuj ponownie powiedzieć, że zwierzęta nie mają duszy” – Wiktor Hugo).

A jednak… W jednej z ogólnopolskich gazet ukazał się tekst „pisany” przez ocalonego psa Jana Lityńskiego (do druku podał Janusz Rudnicki): „Musieli to wiedzieć, ten lód załamał się pode mną, to co dopiero pod nimi… I dalej: „Takiego pana nie miałem, takiego pana mieć nie będę. Między nami była niewidzialna smycz, spróbujcie taką gdzieś kupić.”


RYSZARD MARUT

Ciechanów, 2 marca 2021 r.


Więcej felietonów

G
M
T
Funkcja mowy jest ograniczona do 200 znaków