Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 21 listopada 2019

 

Gdzie jest ksiądz Tymoteusz?

Ostatnio kraj żyje poszukiwaniem jednego młodego księdza, który przepadł bez śladu. Ale spokojnie… nic złego mu się nie stało, rodzina wie, gdzie przebywa, jest cały i zdrowy. Przynajmniej fizycznie. Martwią się jednak mieszkańcy parafii, do której młody ksiądz miał dotrzeć, zaniepokojeni są wszyscy wierni w Polsce, którzy kibicowali tak pięknie rozpoczętej karierze duchownego.

Ksiądz Tymoteusz zasłynął niedawno tym, że po ukończeniu seminarium zorganizowano mu dwie prymicje (wyświęcenie) i pozwolono sprawować dwie msze prymicyjne. Obydwie były uroczyste, ale ta druga… jakby bardziej.

Zwykle neoprezbiter po święceniach kapłańskich dokonanych przez biskupa odprawia mszę prymicyjną w kościele parafialnym. I otrzymuje „angaż”, najczęściej jako wikariusz przydzielany jest do pracy duszpasterskiej w parafii.

Tak też było w przypadku ks. Tymoteusza, z tym że po pierwszych prymicjach w rodzinnym kościele w Przecieszynie (gmina Brzeszcze) odbyła się druga, można rzec polityczna msza prymicyjna na Jasnej Górze. Polityczna, bo uczestniczyli w niej członkowie rządu z premierem na czele, marszałkowie Sejmu, posłowie. Dodajmy – wszyscy z jednej opcji politycznej. Nie mogło zabraknąć rodziców młodego księdza: matki europosłanki i ojca nauczyciela. Media, szczególnie te rządowe, na czele z telewizją publiczną, zrobiły z tego wielkie wydarzenie. Tym bardziej że wszystko odbywało się w roku wyborczym, w którym kampania goni kampanię.

Gdy ucichły chóry i dzwony kościelne, wyszło na jaw, że ks. Tymoteusz nie pojawił się w przydzielonej mu parafii w Oświęcimiu. Konsternacja i cisza, zarówno ze strony diecezji, jak i Przecieszyna. Potem oficjalny komunikat kurii – ksiądz udał się na bezterminowy urlop.

Zdziwiło to wszystkich znających co nieco prawo kanoniczne – nie ma takich urlopów, szczególnie dla młodych księży, jeśli nie ma przypadku choroby lub innego losowego wydarzenia, ksiądz powinien się określić: albo jest kapłanem i pełni służbę, albo nie. Ks. Tymoteusz powinien zabrać publicznie głos i wszystko wyjaśnić. Tak wypowiedział się m.in. znany szerszej opinii publicznej ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

W tabloidach i w internecie pojawiły się plotki i spekulacje – ksiądz miał się zakochać w młodej dziewczynie i być może zostanie ojcem. W takiej sytuacji trudno byłoby mu rozpocząć pracę w nowej parafii.

Wtedy z Przecieszyna wyszło oświadczenie-ostrzeżenie sformułowane przez prawników rodziców księdza, w którym z całą stanowczością zaprzeczono, jakoby Tymoteusz Szydło został ojcem i zapewniono o rozważeniu podjęcia kroków prawnych wobec osób, które rozpowszechniają takie informacje.

W tak ważnej sprawie poszukiwań księdza nie mogło zabraknąć głosu premiera RP, który ma własne zdanie na każdy temat. Na Twitterze napisał:

„Ataki na Beatę Szydło i najbliższych są haniebne i niedopuszczalne. Rodzina jest i pozostanie w Polsce świętością. Dlatego wykorzystywanie jej do walki politycznej budzi odrazę […]”. Odpowiedział mu, również na Twitterze, ks. Isakowicz-Zaleski:

„Panie premierze Morawiecki, wszelkie ataki na rodziny są haniebne. Jednak czy prymicje na Jasnej Górze z udziałem ministrów i marszałków nie były upolitycznieniem posługi tego kapłana? Inna sprawa, że winien on powiedzieć prawdę i przeciąć spekulacje, a nie wynajmować prawnika”.

Dokąd to zniknięcie księdza może nas doprowadzić? Czy ma się jeszcze wypowiedzieć prezydent i na koniec prezes?

Nie ma potrzeby. Już sprawa jest załatwiona. Otóż w miniony weekend w Watykanie zakończył się Synod dla Amazonii. Uczestniczyli w nim najwyżsi dostojnicy Kościoła katolickiego (co prawda nie z Europy, ale z Ameryki Południowej), którzy wezwali do wyświęcania żonatych mężczyzn. Zgodził się z tym papież Franciszek, a ponadto zapowiada wznowienie debaty o dopuszczeniu kobiet do diakonatu.

Temat wyświęcania viri probati, czyli sprawdzonych czy też wypróbowanych ojców rodzin, najlepiej już z odchowanymi dziećmi, pojawił się w Watykanie w latach 60., ale Paweł VI ostatecznie nie dopuścił do dyskusji w tej sprawie podczas Soboru Watykańskiego II. Teraz ten temat wraca ze zdwojoną siłą. Jeśli będzie załatwiony dość szybko, ks. Tymoteusz nie będzie musiał się ukrywać.

RYSZARD MARUT

Ciechanów: 29 października 2019 r.

Więcej felietonów